# Coma - Hipertrofia
Dawno nie pisałem negatywnej recenzji. Nie pisałem bo po prostu nie chciało mi się tracić czasu na wypowiedzi o czymś co mi sie nie podoba. Tym razem, przełamałem się i nieco wbrew sobie postanowiłem parę słów sklecić - a dlaczego? O tym na końcu tego tekstu. Pisząc te słowa na słuchawkach mam jedne z pierwszych słów z nowej płyty "Hipertrofia" Comy - "Proszę, by dobrze zrozumiano mnie". Ja też za słowami Roguckiego o to proszę...Może najpierw kilka plusów...
Na płycie można usłyszeć parę naprawdę niezłych dźwięków, które (tu przyznaję) mogą nawet wpaść w ucho. Rogucki wokalnie trzyma niezły poziom (co szczególnie słychać na koncertach - naprawdę chłop ma power!). Co dalej, płyta ma 2CD i prawie 110 min (!!!) muzyki, za którą zapłacić trzeba jakieś 30zł, czyli jak na 2CD śmieszne pieniądze. Same wydanie płyty też całkiem fajnie się prezentuje. To chyba tyle.
Minusy.
- prawie 110 min płyty można by bez mrugnięcia okiem "spakować" do max 50 min, poprzez wywalenie conajmniej połowy (w mojej opinii głupawych) wstawek/przerywników,
- "prześwietlone oczy, prześwietlone neonami łby", what?
- w utworze "przesilenie" ktoś rzyga - no comment.
- płyta podobno miała być koncept albumem, a jest zbiorem w zasadzie nie powiązanych ze sobą utworów, poprzeplatanych masą przerywników, które zamiast spajać płytę w całość jeszcze bardziej psują jej "charakter konceptu",
- "braciszku, przyszło nam szumieć na skurwiałym bruku, miasta królów",
- sorry, ale tytuły typu "ciągi i pociągi", "nowe tereny migreny", "świadkowie schyłku czasu królestwa wiecznych chłopców" (matko!) itd. sprawiają, iż zaczynam wątpić w to, czy ktoś je wymyślał na trzeźwo...
- utwór 11 - przerywnik typu "na dworcu kolejowym", a 13 typu "na lotnisku", przydałby się jeszcze "w porcie" lub "na dworcu autobusowym" i byłby komplet,
- "brzydkie dziewczyny mają porośnięte nogi włosami, wszystkie ładne wyjechały do stanów, widziałem je na Fashion TV, Yeah" - o co chodzi? I na końcu słowa "chciałbym stać się homo sexualny" - stań się!!!
- utwór 15 "stosunek do służby wojskowej" - żenujące, kilku facetów próbuje udawać stosunek - ale sexualny,
- utwór 17 - jakieś ryczące świnie,
- "Epilog ze starym prykiem" - tu hmm mamy modlitwę - wyznanie wiary...brak mi słów, niestety tych negatywnych.
- "popołudnia bezkarnie cytrynowe" - taki jest właśnie tytuł jednego z utworów na drugim CD., (sam utwór może być, w jednej z recenzji porównano go do twórczości Toola - płakać to czy się śmiać?),
- cholernie poważna atmosfera płyty przy jednoczesnym, niby żartobliwym podejściu do tekstów (patrz m.in niektóre tytuły utworów),
W zasadzie ponad połowa utworów to jakieś muzyczne śmieci - nie warto recenzować. Tekstowo ta płyta sięga dna, splot słów pisanych chyba po to by sie zrymowały lub po prostu "ładnie brzmiały", ewentualnie poprzez dużą dawkę wulgaryzmów miały szokować. Najgorsze jest to, że słuchając jej nie potrafiłem odszyfrować o czym autor śpiewa, co chce mi przekazać. Niestety na wielu forach, blogach, a także w recenzjach spotkałem się z wychwalaniem właśnie warstwy lirycznej płyty (faktem jest, że autorami tych tekstów były głównie osoby w przedziale wieku "do 20"), czego już wogóle nie rozumiem. A może rozumiem? No bo przecież w czasach gdy książek się nie czyta, poważniejsze gazety omija, gdzie główną rozrywką sa gry komputerowe i zabawy swoją wypasioną komórą, słowa typu "to nieistotne z perspektywy absolutu" są odbierane jak poezja.
A teraz nieco "gdybania".
Gdyby - jak pisałem wcześniej, wyrzucić z albumu większość przerywników, gdyby wyrzucić 75% tekstów, gdyby wywalić ten cały patos płyty, to powiedziałbym o niej, że jest całkiem niezła - a tak niestety stwierdzę że nie da się jej słuchać. Trzykrotnie przesłuchałem Hipertrofię, za każdym była to droga przez mękę - jeśli taki cel obrała sobie Coma nagrywając ten album - to w 100% go osiągnęła!
Dlaczego napisałem tą recenzję? Odpowiem cytująć fragment tekstu reklamującego ów album.
"Płyta jest przykładem rzadko obecnie uprawianego gatunku koncept-albumu, gdzie cały materiał podporządkowany jest zgłębianiu jednego zagadnienia, którym w tym wypadku jest życie ludzkie, jako szeroko pojęta wola istnienia – od poczęcia aż do śmierci." Po prostu musiałem :)
ocena: 3.5/10 (muzyka: 6, teksty: 1)
Linki do nielicznych negatywnych recenzji (czytając je miałem niezły ubaw):
Artrock.pl
wic.jogger.pl

Postanowiłem zrecenzowac ten oto "wynalazek". Na płyte trafiłem zupełnie przypadkiem (tzw. archeologia muzyczna - czyli siadasz przed komputerem i przekopujesz dziesiątki serwisów w poszukiwaniu "czegoś nowego" - taki nałóg) i była ona dla mnie nie małym zaskoczeniem. To co panowie grają zdefiniowano mniej więcej jako "Medieval Experimental Black Death Metal" co tłumacząc na ojczysty język daje "średniowieczny, eksperymentalny black death metal".