# Sweet Noise "The Triptic"
Nigdy nie byłem zwolennikiem muzyki Sweet Noise. Gdybym miał szczerze odpowiedzieć na pytanie: "dlaczego?" - odpowiedzi byłoby wiele i w zasadzie każda nie wystarczająca. Może to postać Glacy, może to kwestia zbyt dużej komercji a może po prostu ich muzyka nie do końca mi pasowała. Cholera, nie wiem.Do nowej płyty podszedłem bardzo ostrożnie, wręcz z pewnym wewnętrznym nastawieniem na "nie". Tu był błąd, bo "The triptic" okazał się płytą powalającą, odważną, pełną cholernie ciekawych pomysłów, wciągającą, melodyjną, będącą esencją tego czego oczekuję od dobrej płyty. Polecam na każdą porę roku, w dzień i w nocy, na każdy możliwy nastrój, do auta, na słuchawki, w pracy i w domu, na basenie i w terenie. Miodzio, play again...

Postanowiłem zrecenzowac ten oto "wynalazek". Na płyte trafiłem zupełnie przypadkiem (tzw. archeologia muzyczna - czyli siadasz przed komputerem i przekopujesz dziesiątki serwisów w poszukiwaniu "czegoś nowego" - taki nałóg) i była ona dla mnie nie małym zaskoczeniem. To co panowie grają zdefiniowano mniej więcej jako "Medieval Experimental Black Death Metal" co tłumacząc na ojczysty język daje "średniowieczny, eksperymentalny black death metal".